Konie ze skrzydłami, konie z ułanami i wszystkie inne konie Kociewia…


Czy wiecie, że…

Najsilniejszy punkt Kociewia, Zamek w Gniewie, to nie tylko potęga ceglanej budowli, wysokich murów czy strzelistych baszt. W mieście znanym z warowni i prawie 300 zabytków dech zapiera wszystko. Wspomnieniem niezwykłej mocy jest nieistniejący już niestety donżon – wieża ostatecznej obrony. Wspomnieniem siły polskiego oręża są na szczęście pełne przepychu inscenizacje, które od wielu lat przyciągają na gniewskie podzamcze tłumy turystów nie tylko z Polski, ale i z Europy, a nawet świata. Podczas rozkwitu lata dwukrotnie Ci, którzy zachwycają się końmi w galopie, mają okazje przeżyć niezwykłe widowiska plenerowe.

Jako pierwszy „Turniej konny im. Jana III Sobieskiego”. Udział w szrankach rokrocznie zgłaszają najznamienitsi rycerze z całego globu. Zawody „Ligi joustingowej” to emocje od pierwszej do ostatniej salwy dwudniowej imprezy. Zaczyna się bohurtem – czyli walką wielu jeźdźców pomiędzy sobą. Nie wiadomo, z której strony spadnie kolejny cios, trzeba się bronić przed wszystkimi i z wszystkimi potykać. Kiedy ucicha harmider bitewnego pola, wojownicy muszą się skupić na pojedynczym konkurencie – starcie na kopie, czyli właśnie klasyczny joust. Stan najwyższego skupienia na pojedynczym obiekcie, nagłe popędzenie rumaka i próba zdecydowanego w brutalności, acz honorowego wysadzenia z siodła. I tak przez dwa dni…

Jeszcze na dobre nie opadnie kurz, a przez kolejne dwie doby na gniewskich, nadwiślańskich błoniach można podziwiać „Vivat Vasa – Bitwę Dwóch Wazów”. To największa w Polsce impreza inscenizująca wojskowość XVII w. Rozgrywana w realiach wojny pruskiej z 1626 roku potyczka wraca do chwil, gdy pod Gniewem spotkały się armie królów z rodu Wazów: Zygmunta III Wazy (Polska) i Gustawa II Adolfa (Szwecja). Przykuwające wzrok i słuch widowisko ściąga zewsząd pasjonatów i amatorów szczęku oręża, blasku ognia, rżenia koni. To niezwykła podróż prawie 400 lat w przeszłość…


Czy słyszeliście o…

Odrodzenia potrzebują nie tylko tak zamierzchłe dzieje. „Kociewie na 4 kopyta” dba o renesans polskiej kawalerii z początku XX wieku i odzyskiwanej w tamtym czasie niepodległości. W starogardzkim ośrodku jeździeckim „Hubertus” od blisko 4 lat stacjonuje Szwadron Kawalerii im. 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Niezapomnianą przyjemnością  jest obejrzenie go w pełnym rynsztunku. Kociewscy miłośnicy tradycji kawaleryjskich dzięki swojej pasji, zaangażowaniu i paramilitarnemu profesjonalizmowi uzyskali zgodę Zrzeszenia Kół Pułkowych Kawalerii II RP w Londynie na przejęcie tradycji, barw i wyróżników oddziału z Rokitnej. Dzisiejsi szwoleżerowie zachowują elitarność tej słynnej polskiej jednostki. Umundurowanie i uzbrojenie rodem z 1936 roku, budzi osłupienie szykiem i żołnierską elegancją. Kiedy formacja zaczyna prezentacje (czy to podczas swojego święta w Starogardzie Gdańskim, czy gdy bierze udział w inscenizacji bitwy pod Krojantami) wśród publiczności miesza się entuzjazm z niemym zachwytem. Musztry paradne, władanie bronią białą i szarże niczym pod Somosierrą…


Czy byliście na…

Plenerowe końskie atrakcje są dostępne nie tylko w najważniejszych miastach Kociewia. Kociewie źrebi się ciągle nowymi miejscami i wydarzeniami. Jest wśród nich przychówek, który radością wypełnia całe Kociewie końskie. Skoro podkowy można zbierać po całym naszym regionie, od Trąbek Wielkich na północy, po Świecie na południu, od skraju Borów Tucholskich na wschodzie, po brzeg Wisły na zachodzie – to trzeba by to jakoś uczcić. I czcimy od kilku dobrych lat! Początek maja w Hucie Kalnej pomiędzy Kaliskami a Czarną Wodą, to święto wierzchowców wszystkich maści i ras. „Dzień Konia” w Hucie Kalnej to prawdziwa uczta WSZYSTKIEGO KOŃSKIEGO NAJLEPSZEGO dla koniarzy i miłośników czterech kopyt. Pełna gala, konkursy w powożeniu, przejażdżki i pokazy. A na koniec biesiada do samego rana!


Konie ze skrzydłami, konie z ułanami i wszystkie inne konie Kociewia…
Przez cały czas Kociewia i przez całe Kociewie…